Zgodzicie się z nami, że nie ma lepszego miejsca do zjedzenia pizzy niż Włochy!? Dlatego kiedy Justyna i Szymon powiedzieli, że marzy im się sesja w Mediolanie, mogliśmy powiedzieć tylko jedno: lecimy! Znaleźliśmy tanie loty i zaplanowaliśmy cały wyjazd. Suknia i garnitur zmieściły się w bagaż podręczny, a buty Szymona znalazły miejsce między naszymi aparatami. Na lotnisku w Mediolanie powitały nas nie tylko piękne promienie Słońca, których brakowało nam jak co roku zimą w Polsce, ale też stewardesa, która przez głośniki życzyła nowożeńcom udanej podróży i poczęstowała ich szampanem (trochę w tym nasza zasługa, bo to my wygadaliśmy się stewardowi, że w samolocie lecą z nami nowożeńcy 😅). Na miejscu czekało na nas najbardziej włoskie auto o jakim mogliśmy pomyśleć – Fiat 500. Tak wyglądał początek naszej krótkiej włoskiej wyprawy. Przez 4 dni na zmianę smakowaliśmy i robiliśmy zdjęcia. Na pierwszy ogień wybraliśmy najbardziej charakterystyczne punkty Mediolanu – katedrę Dom de Milan i Galerię Wiktora Emanuela II. Warto było wstać przed wschodem słońca! Dzięki temu na placu nie było tłumów i mogliśmy swobodnie poruszać się po centrum. Po sesji w Mediolanie szybko opuściliśmy miejski zgiełk i uciekliśmy nad piękne jezioro Como, którego urok doceniło też wiele amerykańskich gwiazd – jak Goerge Clooney, Brad Pitt, Sylvester Stallone oraz Madonna, wypoczywał tam też sam James Bond w „Casino Royale” Tak więc kolejną sesję, sesję zrobiliśmy w Varennie przy wieczornym Słońcu. Ostatnią sesję zaplanowaliśmy w Bellagio, z którego rozpościera się widok na całe Como. Każde z tych miejsc było inne, każde było Włoskie w trochę inny sposób. Bez zbędnego przedłużania, zapraszamy do galerii! Dolce Vita!